Beschreibung
Komponist: Anastasia Ivakhnenko.
Komponist: Rai Mann
Text: Anastasia Ivakhnenko
Text: Kacper Kondratski
Songtext und Übersetzung
Original
Puste metro, puste łóżko, pusty kubek po herbacie. Puste oczy, puste myśli.
Pusty zeszyt bez notatek. Pełno ludzi, pełno pryszczy. Pełno Poniatowskich schodów.
Ja za ludźmi nie przepadam. Jestem śliwką bez kompotu. Pobudka piąta rano.
Nie zdążyłam wypić kawy. Ranek robi mnie na szaro, sam jest czarno-biały.
Krew mi leci na czerwono. Niebo nie chce być niebieskie. Zmienia znów swój kolor.
Zamiast deszczu spływa depresja. I znów nowy dzień.
I znów próbuję coś zmienić.
I znów nowy dzień. I znów próbuję coś zmienić.
-Nie mam siły. Czuję, że tak trzeba. -I znów nowy dzień.
I znów próbuję coś zmienić.
I znów nowy dzień i znów próbuję coś zmienić.
-Nie mam siły. Czuję, że tak trzeba. -Te kamienne twarze.
Ludzie chcą być posągami. Czytam z ich mimiki, bo są dobrymi książkami.
Mimo że tak wciąż ukrywamy te emocje, żal się kryje w naszych zmarszczkach, smutek wycieka spod powiek. Nieme usta, nieme myśli produkują moje słowa. Nie ma presja mnie zatyka.
Nie ma aktorka filmowa. Nie swój nastrój, nie swój talent, nie swoje pretensje.
Ciężar cudzych oczekiwań, które robią się zbyt ciężkie.
I znów nowy dzień. I znów próbuję coś zmienić.
I znów nowy dzień. I znów próbuję coś zmienić.
-Nie mam siły. Czuję, że tak trzeba. -I znów nowy dzień.
I znów próbuję coś zmienić.
I znów nowy dzień. I znów próbuję coś zmienić.
-Nie mam siły. Czuję, że tak trzeba.
-Melancholia nastolatki traci urok po trzydziestce. To, co było dla mnie drogie, nagle stało się daremne.
Strach jest modą jak terapia. Ja przoduję na wybiegu.
Strach zeruje mi liczniki i dyktuje sens istnieniu, sens istnieniu. I znów nowy dzień.
I znów próbuję coś zmienić.
I znów nowy dzień. I znów próbuję coś zmienić.
-Nie mam siły. Czuję, że tak trzeba. -I znów nowy dzień.
I znów próbuję coś zmienić. I znów nowy dzień.
I znów próbuję -coś zmienić. -Nie mam siły. Czuję, że tak trzeba.
Deutsche Übersetzung
Leere U-Bahn, leeres Bett, leere Teetasse. Leere Augen, leere Gedanken.
Leeres Notizbuch ohne Notizen. Voller Menschen, voller Pickel. Viele Poniatowski-Treppen.
Ich mag keine Menschen. Ich bin eine Pflaume ohne Kompott. Wachen Sie um fünf Uhr morgens auf.
Ich hatte keine Zeit, Kaffee zu trinken. Der Morgen macht mich grau, er ist selbst schwarz und weiß.
Mein Blut läuft rot. Der Himmel will nicht blau sein. Es ändert erneut seine Farbe.
Statt Regen kommt es zu Depressionen. Und schon wieder ein neuer Tag.
Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
Und schon wieder ein neuer Tag. Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
-Ich habe nicht die Kraft. Ich halte es für notwendig. -Und wieder ein neuer Tag.
Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
Und wieder ist es ein neuer Tag und ich versuche wieder etwas zu ändern.
-Ich habe nicht die Kraft. Ich halte es für notwendig. -Diese steinernen Gesichter.
Menschen wollen Statuen sein. Ich lese aus ihren Gesichtsausdrücken, weil es gute Bücher sind.
Auch wenn wir diese Gefühle immer noch verbergen, ist das Bedauern in unseren Falten verborgen, die Traurigkeit strömt unter unseren Augenlidern hervor. Stille Lippen, stille Gedanken bringen meine Worte hervor. Es gibt keinen Druck, der mich verstopft.
Es gibt keine Filmschauspielerin. Nicht deine Stimmung, nicht dein Talent, nicht deine Beschwerden.
Das Gewicht der Erwartungen anderer Menschen wird zu groß.
Und schon wieder ein neuer Tag. Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
Und schon wieder ein neuer Tag. Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
-Ich habe nicht die Kraft. Ich halte es für notwendig. -Und wieder ein neuer Tag.
Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
Und schon wieder ein neuer Tag. Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
-Ich habe nicht die Kraft. Ich halte es für notwendig.
-Die Melancholie eines Teenagers verliert nach dem dreißigsten Lebensjahr ihren Reiz. Was mir lieb war, wurde plötzlich sinnlos.
Angst ist eine Modeerscheinung, wie Therapie. Ich brilliere auf dem Laufsteg.
Angst setzt meine Zähler zurück und diktiert den Sinn der Existenz, den Sinn der Existenz. Und schon wieder ein neuer Tag.
Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
Und schon wieder ein neuer Tag. Und ich versuche wieder etwas zu ändern.
-Ich habe nicht die Kraft. Ich halte es für notwendig. -Und wieder ein neuer Tag.
Und ich versuche wieder etwas zu ändern. Und schon wieder ein neuer Tag.
Und ich versuche es noch einmal – etwas zu ändern. -Ich habe nicht die Kraft. Ich halte es für notwendig.